Nowa patronka tłumaczy

  • 21 Sierpień 2016

W bieżącym roku życie literackie w Polsce wzbogaciło się o nową kategorię premii. IV edycja Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej, obejmująca dorobek wydawniczy za 2015 r., wprowadziła dwa równorzędne laury: jeden za książkę z poezją oryginalną, drugi – za przekład poetycki. Po nobliwej (acz wybrednie przyznawanej) Nagrodzie „Literatury na Świecie”, po wręczanej w cyklu dwuletnim Nagrodzie Literackiej Europejski Poeta Wolności, to w sumie trzecia prestiżowa gratyfikacja za trud filologiczno-artystyczny tłumaczy poezji. Fakt ten należy przyjąć z radością i uwagą, a patronat Szymborskiej nad translatorami wierszy nie powinien dziwić, o ile pamiętamy, że autorka Wołania do Yeti spolszczała znakomicie poetów języka niemieckiego, francuskiego i rosyjskiego. Wszyscy czekamy na zapowiedziany kilka lat temu przez Wydawnictwo a5 tom jej przekładów, który zapewne okaże się najważniejszą książką pośmiertną Noblistki.

Tłumacze poezji potrzebują wsparcia nie mniej, niż autorzy poezji oryginalnej. Zajmują się przekładem najgęściej zorganizowanej sztuki słowa bez obracania się na korzyść własną, zwykle nie znajdują chętnych do wydania i popularyzacji efektów swej pracy, w dodatku zmagają się z popularnym wyobrażeniem o tłumaczeniu jako formie erzacu twórczości oryginalnej. Naukowe dowartościowanie przekładu poetyckiego, zgodnie z którym tłumacz to współautor i „drugi autor” (za Anną Legeżyńską), a przekład to „literatura drugiego stopnia” (za Edwardem Balcerzanem), która może być „kontynuacją twórczości własnej” (za Moniką Kaczorowską piszącą o Barańczaku), dociera do świadomości publicznej z oporami i powolnie. Zbyt daleko odeszliśmy od światopoglądu klasyków, którzy uważali przekład za tekst wartościowszy od tekstu wymyślonego, i zbyt głęboko tkwimy w uroku oryginalności rzucanym przez romantyków i modernistów, by woleć re-wersy od wersów. Nasze wyobrażenie o wielkości narodowej sztuki poetyckiej czerpie swój rodowód w epokach, które uznały słowo literackie za schronienie wykluczonej ojczyzny. Nie jest przypadkiem, że przekład awansował zawsze w czasach postępu wolności (renesans, oświecenie, 1989-2015), a schodził aksjologicznie na dalszy plan w czasach niewoli i deficytów obywatelskich (doba rozbiorów, Polska Ludowa).

Tegoroczna edycja krakowskiej nagrody może posłużyć za swoisty barometr tego opornego, niemniej optymistycznego, nobilitowania sztuki przekładu. Do konkursu zakwalifikowano ostatecznie – jak pokazuje dostępna w sieci tabelka - 161 pozycji wydawniczych. Wśród tych książek 151 to tomiki z poezją oryginalną i zaledwie 10 to zbiory tłumaczeń. Skromna liczba publikacji nadesłanych przez krajowych wydawców sprawiła, że w ramach kategorii „poezja tłumaczona” nie wyłoniono – paralelnie do dziedziny poezji oryginalnej – nominacji, tylko zdecydowano się na bezpośrednie przyznanie trofeum. I tak pierwszymi laureatami Nagrody Poetyckiej im. Wisławy Szymborskiej w dziedzinie poezji tłumaczonej zostało troje autorów - słoweński pisarz Uroš Zupan i jego tłumacze na język polski: Katarina Šalamun-Biedrzycka i Miłosz Biedrzycki za książkę Niespieszna żegluga (Instytut Mikołowski, Mikołów 2015). Odtąd polski Zupan będzie mieć twarz Biedrzyckich, jak awers i rewers monety lub figurka Janusa.

I byłoby całkiem miodowo, gdyby nie dwie łyżki przysłowiowego dziegciu. Nagrodzonego tomiku nie sposób obecnie nabyć, wypożyczyć, a w związku z tym przeczytać, gdyż nakład jest wyczerpany, a strona internetowa Wydawcy nie podaje wiadomości o ewentualnym dodruku. Warto uzupełnić, że tomik Zupana i Biedrzyckich wyszedł jako dodatek „Arkadii. Pisma katastroficznego”, przez co nie miał samodzielnej dystrybucji rynkowej. W głównych bibliotekach warszawskich, które gromadzą egzemplarze obowiązkowe wydawnictw, książka figuruje nadal z dopiskiem: W opracowaniu. Co mają w takim razie zrobić czytelnicy z Kalisza, Puław, Bodzentyna czy na przykład Jędrzejowa? Trudno również przeczytać w bieżącej prasie literackiej omówienia nagrodzonej książki przekładowej. Aktualny numer „Nowej Dekady Krakowskiej” (3/2016) – dawnej „Dekady Literackiej” – w prezentacji książek wybranych do Nagrody im. Szymborskiej poświęca uwagę tomikom rodzimym (Jakuba Kornhausera, Edwarda Pasewicza, Marty Podgórnik, Joanny Roszak i Marcina Świetlickiego), pomijając tomik przełożony. Książka Zupana-Biedrzyckich ma więc, póki co, byt fantomatyczny. Istnieje i zarazem nie istnieje. To zdarzenie literackie, które nie stało się jeszcze wydarzeniem. Pozostaje mieć nadzieję, że lokalne i ogólnokrajowe środowisko znajdzie dla nagrodzonego dzieła gościnne miejsce i tym samym przywróci Niespiesznej żegludze – jakby napisał Jerzy Jarniewicz – tłumaczeniową widzialność.           

 

Dariusz Dziurzyński

Powrót