• 15 Lipiec 2025

Sylwia Kanicka – „tak bez słowa i cisza / przestaje się / odzywać” (s.15)

„Przespane sny” to książka poetycka Jerzego Hajdugi, która ukazała się w 2025 roku nakładem wydawnictwa Marii Kuczary, która jest również autorką wzbogacających przekaz zdjęć. Wydanie nie jest zaskoczeniem, bo autor pisze od lat i równie długo publikuje, jednak w tym przypadku poeta i publicysta roztacza przed odbiorcą inny charakter zapisu, który zdecydowanie różni się tego, z jakiego dał się poznać we wcześniejszych zbiorach. Hajduga, znany z przekazu ubranego w kilku wersowe, oszczędne w słowa, wiersze, w Przespanych snach” zaskakuje zróżnicowaną formą, tworząc czytelnikowi drogę, którą powinien przejść, a tytuł, już na wstępie, sugeruje, że to nie będzie droga po twardej ziemi. Odbiorca wejdzie w coś, w co trzeba uwierzyć bezdotykowo. W książce ogromną rolę odgrywa wyobraźnia zatrzymująca się, niczym zwykły pociąg, każdej stacji bez pośpiechu. Poeta daje czytelnikowi pełne prawo do uzupełniania zapisu swoimi słowami, bo „Za oknami pociągu nie zatrzymuje się noc, nie zatrzymuje się pociąg. Konduktor przed chwilą sprawdził bilet. Wszystko się zgadza, to ten pociąg, to ta noc” (s. 18). Wracając jednak do formy całej książki, odbiorca będzie miał możliwość obcowania w przekazie poetyckim zahaczającym o prozę, jednak sposób budowy każdego utworu pozwala trwać w przekonaniu, że nadal jest się w szeroko pojętej formie poezji.

Nie można zapomnieć, że Jerzy Hajduga jest księdzem, co wpływa na sposób przekazywania myśli, choć nie jest to nachalnie religijny przekaz. Jego bohater, mający „boskiego trenera” (s. 17) spisuje go, łącząc formy w jeden dialog z czytelnikiem, wykorzystując tytułowy motyw snu za przewodnika. Sny, wskazując na wrażliwość, mogą przybierać różne obrazy w swoim głębokim lub płytkim trwaniu. Podobnie jest w zbiorze wierszy Hajdugi, gdy czytamy:

„wracamy razem

przez

sen” (s. 53)

i uświadamiamy sobie, że przeżywamy to, co wydawało się już odległe, poza zasięgiem. Sen u poety można porównać do piłeczki tenisowej wprawionej w ruch uderzeniem rakiety. Gdy trafia w punkt, wywołuje szybką analizę, tak by być przygotowanym na kolejny odbiór, gdy „wyciągamy ręce / łasi się / dłoń” (s. 54). Pozwala to na różne doznania, przywołuje wspomnienia, „łamiemy się sobą / co znowu upadło / podnosimy” (s. 33), a podsumowaniem jest krótki utwór:

            „Sny o mnie

            kłócą się i ja

            tak z nimi

            do rana” (s. 8),

który udowadnia, że Hajduga nadal stosuje ascetyzm podsumowując przemyślenia, wręcz strzela nimi właśnie niczym piłeczką tenisową, którą powinno się odebrać lub podejść do zagrania raz jeszcze. Oczywiście nie spotkamy się w poezji Hajduki z prostym religijnym przekazem, bo byłoby to zbyt proste i jasne w odbiorze. Czytelnik musi samodzielnie oddzielić to co boskie od tego, co ludzkie i znaleźć w tym własny kawałek siebie. Poeta łączy te dwa przekazy, by stać się dla czytelnika bardziej wiarygodnym zachęcając go:

            „usiądź a dlaczego

            by nie dłużej

            pogadać” (s. 37).

Ta umiejętność pisania pozwala czytelnikowi czuć się swobodnie, interpretować zapisy według własnych poglądów, doszukiwać się głębszego przekazu i nie czuć zażenowania, gdy 

zdecydowanie górę weźmie to zwykłe ludzkie spojrzenie. Wspomniana wyżej wyobraźnia jest właśnie częścią, która może być wykorzystana do takiego odbioru. 

Czytając „Przespane sny”, nasuwa się pytanie – czy każdemu wolno pobudzać wyobraźnię, by wytłumaczyć sobie sytuacje nie do końca jasne? Jerzy Hajduga i na to daje czytelnikowi jasną odpowiedź, łącząc zwykłe ludzkie gesty, pojawiające się w nagłych i nieprzewidzianych sytuacjach, z przesłaniem o wiele głębszym:

„I wszystko wróci, i wszystko wraca. Nawet wielkie wody ‘nie zdołają ugasić miłości’” (s. 51).

W tym właśnie tkwi kwintesencja całego zbioru Hajdugi. Umiejętność spojrzenia na zwykłe ludzkie sprawy poprzez pryzmat przemijania, tracenia cennych chwil, które nie wrócą lub takich, których nikt się nie spodziewał, pokazuje podróż człowieka przez życie, „a co tam pierwszy / krok nieśmiały do / powtórzenia” (s. 14), gdy „nawet / śmierć wraca / do siebie” (s. 38).

Oczywiście może być też tak, że taka forma zapisu, połączenia, przeplatania z sobą form, skondensowania obrazów, będzie przeszkadzała podczas czytania. Należy jednak pamiętać, że Jerzy Hajduga niczego nie narzuca, nie wymaga, on tylko „z okruszkami chleba / wyciąga swoją” (s. 31) dłoń. Nigdy nie jest jednak tak, by okruszki trafiły do wszystkich, a książka poetycka Jerzego Hajdugi jest przesłaniem wartym poznania. I choć w dużej mierze ta przywołana do tablicy wyobraźnia, rysująca różne obrazy, tłumaczona dodatkowo efektem snu, pozwala na całkowitą dowolność, to tak naprawdę jest gotowym scenariuszem opracowanym na faktach. 

Jerzy Hajduga, Przespane sny (Wydawnictwo Marii Kuczary, Kraków/Drezdenko, 2025, s. 63)

Sylwia Kanicka

Powrót